Informacja turystyczna Nysa
Informacja turystyczna Nysa
 

Z wizytą w głuchym uzdrowisku

Dziś zapraszam wszystkich do Głuchołaz, które do 1945 roku nazywały się Ziegenhals (Kozia Szyja). Nazwa ta wywodzi się od nazwy Caprae colium, nadanej przez założycieli tego starego miasta. Nawiązywała ona do zakola Białej Głuchołaskiej w kształcie koziej szyi.

Współczesna nazwa Głuchołaz powstała po wojnie od ironicznego, czeskiego określenia Hluchołazy, czyli głuchego, pustego uzdrowiska.

 

W XIX wieku wzorem sąsiedniego Graffenbergu i w Głuchołazach powstało uzdrowisko,  Bad Ziegenhals. Oprócz metod Priessnitza, ks. Kneippa stosowano min. kąpiele w wywarze z igliwia sosnowego i miazdze drzewnej. W 1875 roku powstało  Towarzystwo Promenadowe zrzeszające około 90 najzacniejszych mieszkańców. To z ich inicjatywy wybudowano Dolną Promenadę, powstały restauracje i kawiarenki a na Średniej Kopie zbudowano widokową wieżę.

W parku zdrojowym przez cały sezon trwający od 15 maja do 15 września  dwa razy dziennie odbywały się koncerty muzyczne wykonywane przez orkiestrę z Teatru miejskiego w Nysie. Zimą czynny był prawie trzy kilometrowy tor saneczkowy i liczne trasy narciarskie. Wraz z zaniechaniem stosowania metod Kneippa w lecznictwie uzdrowisko Głuchołazy zaczęło podupadać. W miejscu sanatoriów powstawały pensjonaty a złośliwi sąsiedzi zza miedzy mówili, że to są „hluche lazne”, czyli głuche uzdrowisko i taką nazwę umieszczając nawet na swoich mapach. Jednak do dziś Głuchołazy poprzez swoje położenie i mikroklimat, nadal są bardzo atrakcyjnym miejscem wypoczynku. Dla wielu osób znane są jako miejsce leczenia chorób płucnych.

 


Widok na Kopę Biskupią (fot. Krzysztof Miśniakiewicz)

 

Efekt grabieży

Początek powstania Głuchołaz datuje się na XIII wiek, kiedy to biskup Wawrzyniec chcąc zabezpieczyć się przed następnymi zakusami morgrabiego morawskiego Władysława Henryka postanowił utworzyć warowne miasto. Wcześniej wspomniany margrabia siłą zajął należące do biskupa wrocławskiego Złote Hory i znajdującą się tam kopalnię złota. Istnieje teoria ,że o złocie, które znajdowało się w sąsiadującej z jego ziemią osadzie Cukmantel (Złote Hory) dowiedział się od księcia Henryka Brodatego. On to, zły na biskupów wrocławskich za rzuconą na niego klątwę zdradził chciwemu margrabi złotonośne miejsce. Biskup najpierw zażądał zwrotu zajętego bezprawnie mienia  a kiedy to nie skutkowało poprosił o interwencję samego papieża. Niewiele to zmieniło, jako że po Władysławie Hermanie dziedziczył król czeski Ottokar, który niewiele sobie robił z zaleceń papieża. Złoto było ważniejsze od chrześcijańskich powinności i król nadal wolał wydobywać złoto. Biskupowi wrocławskiemu pozostało tylko założyć nowe miasto

w zakolu rzeki wraz z zamkiem by zapobiec dalszym grabieżom. Tak powstały Głuchołazy.

Lokację miasta datuje się prawdopodobnie na 1222 rok. Sprowadzeni tu osadnicy z Frankonii i Turyngii trudnili się głównie wydobyciem złota i już w 1263 roku mieszczanie należne biskupowi czynsze płacili w złocie. Nic dziwnego, że do dziś zachowało się około 80 szybów po wydobyciu złota.

 


Park Zdrojowy (fot. Krzysztof Miśniakiewicz)

Początek szlaku

Dlatego część wytyczonego niedawno szlaku miejskiego prowadzi śladem dawnych złotych górników. Po drodze idąc malowniczą promenadą nad rzeką Białą napotkamy ulubiony przystanek młodszych turystów,  ponad stu letni huśtany mostek i sztolnię Bialską .Została ona przekuta w XIX wieku przez ówczesne Towarzystwo Promenadowe dla uatrakcyjnienia trasy spacerowej biegnącej wzdłuż rzeki aż do Mikulowic. Obecna promenada została odbudowana po powodzi 1997 roku. Kilka kroków dalej znajduje się źródełko „Żegnalce” gdzie rodzina żegnała zabieranych do wojska rekrutów. Jeśli weźmiemy pod uwagę, iż służba w dawnym wojsku trwała 10-15 lat nie dziwi fakt żegnania młodych ludzi.

 

Idąc dalej kierując się białą częścią rombu po przejściu przez most zwróćmy szczególną uwagę przy przekraczaniu torów kolejowych. Zaraz za nimi po przejściu 300,  jak mówią dzieci „schodów do nieba” dojdziemy do Czarciej Ambony, urwiska, z którego według legendy diabeł miał kusić pracujących górników do złego. Roztacza się  stąd wspaniały widok na dolinę Białej Głuchołaskiej. Nieco dalej, idąc ulicą Tuwima dojdziemy do altany widokowej na Szubienicznej Górze. To tu dawniej wieszano skazane na śmierć czarownice.

Pierwsza altana powstała w tym miejscu już w 1884 roku a obecna została odbudowana w 2000r.przez Towarzystwo Przyjaciół Głucholaz. Z altany nazywanej popularnie Grzybkiem schodzimy do ulicy Wyspiańskiego by po obejściu papierni ,przez most Andersa dojść do zabudowań starego miasta.

Po drodze, po minięciu resztek dawnych murów miejskich dojdziemy do najbardziej znanego zabytku Głuchołaz kościoła pw. św. Wawrzyńca.

 

Tajemnice portalu

Zostawiając na boku spory czy portal jest późno romański czy wczesno gotycki przypatrzmy się uważnie głowom zdobiącym głowice kolumienek, uskokowo ustawionych w portalu. Powstałe w ten sposób rozglifienie portalu zwiększało ilość światła wpadającą do wnętrza świątyni. Wszystkie przewodniki podają, że wyrzeźbione głowy przedstawiają mnichów, których uśmiechnięte twarze miały zachęcać do wejścia do światyni. Bardziej prawdopodobna jednak wydaje się hipoteza, którą wysnuł znakomity znawca naszego regionu pan Wacław Romiński, wieloletni pracownik nyskiego Muzeum. Przedstawione twarze przedstawiają raczej pierwszych osadników, którymi byli górnicy. Potwierdzeniem tego może być wezwanie kościoła, św. Wawrzyniec był patronem Frankonii i górników, którzy nosili kaptury jak na wyrzeźbionych głowach.

Stojąc przed portalem zwróćmy także uwagę na niewielkie wgłębienia przy portalu. Są to najprawdopodobniej tzw. kubki, czyli koliste zagłębienia powstałe przez pozyskiwanie proszku ze „świętych miejsc” do tzw. medycyny ludowej. Ich odpowiednikiem są tzw. pręgi, czyli pionowe wyżłobienia. Najwięcej ich widzi się na Pomorzu, Warmii i Wielkopolsce. W południowej części Polski są raczej rzadko spotykane i mało, kiedy zwraca się na nie uwagę.

O kubkach w Głuchołaskim portalu pierwszy wspomniał prezes PTTK pan Jerzy Chmiel, przy okazji prezentacji Szlaku Miejskiego, który z rynku, prowadząc przez ulicę Jana Pawła II dochodzi do punktu wyjścia. Po drodze zobaczymy także dawne budynki uzdrowiska. Miłym zakończeniem trwającej około 2 godzin wycieczki może być pyszna szarlotka w kawiarni Amorek.